niedziela, 11 lipca 2010

ANI ŁAZIENEK ANI WERSALU...

Następny przystanek tego dnia, a właściwie doby, to Zielona Góra i stołówka CKU. Wszyscy byli już tak zmęczeni, że nawet nie bardzo mieli ochotę na cokolwiek. Ale trzeba docenić panie, które mocno się starały i zadbały, aby posiłek czekał na nas i to nawet gorący. A było już baaaaardzo późno.
Około północy znaleźliśmy się w miejscu, gdzie wedle wszelkich wskazówek, miał czekać na nas nocleg....
No ale nie czekał! Nikt na nas nie czekał!
Czarny humor udzielił się wszystkim. Mowa była o noclegu, a nie o łóżkach, więc nie wiadomo, jak i gdzie ...


CIEMNO WSZĘDZIE, GŁUCHO WSZĘDZIE, CO TO BĘDZIE?

Po kilkunastu minutach dreptania w ciemnościach przerywanych czyimś głosikiem z resztkami nadziei "Może tam...?" pojawił się przed nami jakowyś młodzieniec wyrwany z imprezy najwyraźniej (tubylec, jak się okazało), który próbował uratować nas z opresji i poprowadził nas... w stronę ciemności.
Tunel ciemny był, ale bez światełka, więc była też nadzieja..., która opuściła wszystkich bardzo szybko.






Przedzieraliśmy się przez jakiś plac budowy, potykając się co chwilę o gruz. Nasze buty wyglądały, jakbyśmy cały dzień na budowie pracowali.
Ostatnia nadzieja wyzionęła ducha...



Po kilkunastu minutach wypatrywania czegoś lub kogoś w ciemnościach pojawiła się pani z pękiem kluczy, które rozdawała wg. miejscowości do jakichś domków, ale już nawet to nie potrafiło wskrzesić nadzei tej nocy.




A przecież nie było ostatecznie tak źle - kominek, balustrada, schody. I można było wybaczyć nawet te pieczarki w łazienkach. Telewizory również były... kiedyś, pozostały tylko kable i miejsca po nich. Zapewne zostały wyrzucone przez okna przez poprzednich "gości", jak sugerowała nam następnego dnia Pani w recepcji. A goście napewno byli, czego dowodem były napisy na ścianach i sufitach (tradycyjne :)), towarzystwo nawet międzynarodowe bywało. Mogliśmy więc przyswoić kilka nowych wyrażeń, także w języku niemieckim. Tylko czy tam, dokąd jechaliśmy, przydałyby się rzeczywiście?










Stare przysłowie pszczół mówi "Jutro też jest dzień":)
Aż strach pomyśleć jaki.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz