Po obiadku spożytym w pośpiechu, popędziliśmy do planetarium. Niektórzy wcześniej, inni troszkę później, byli też tacy, co się zgubili, dzięki czemu "przemiła" pani z obsługi nie wpuściła ich na salę....
Ale wrażeń, jak zwykle, co niemiara:))
Nawet osiołki były bardzo przyjazne...
I Mikołaj Kopernik także
No i jedziemy dalej...
Proszę wsiadać, drzwi zamykać!!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz